poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Porwane i przetrzymywane.

Czemu?Czemu to Raven została tak urządzona.Mnie mogliby pobić ale nie ją,nie moją uczennicę.Raven leżała nieprzytomnie przy ścianieTen idiota Zakuro chwycił mnie za kołmierz i patrzył na mnie z nienawiścią.
Od początku był obłudny.Bałam się o Raven.Mam nadzieję że nie dobiorą się do niej.W pewnym monecie zobaczyłam że niedaleko nas stoi dziewczyna,o czarnych włosach i czerwonych oczach.
Ewidentnie była ich szefową.Podeszła do Raven i ją podniosła.Dość delikatnie,jak na przypuszczalną szefową bandytów.Ale na tyle by spojrzeć jej w twarz.Potem ostrożnie ją odłożyła na poprzednie miejsce.Popatrzyła na Zakuro z pogardą,klasnęła w ręce i położyła obie ręce na ramionach.
-Zakuro,pójść ją.
-Tak,proszę pani.
-Nawet diabeł ma w sobie cząstkę ludzkich uczuć.Wypuść je,Zakuro.
-Tak,proszę pani.
-Natychmiast.Zanim pozbawię was budżetu.
W tej chwili weszła podobna do niej dziewczyna.Podeszła do niej i odebrała jej pistolet
-Setsuna,droga siostro.Wiesz że nie wolno się podszywać pod siostrę?
-Tak...wiem siostrzyczko.Co mam z nimi zrobić?
-Naifu i Chika się nimi zajmą.A ty idź przygotuj dla nich miejsce.Wiem co z nimi zrobimy.
-Tak,siostrzyczko.
-Kaori,podnieś tą małą,z łaski swojej.
Dziewczyna o brązowych włosach podniosła Raven i trzymała ją tak by nie spadła z jej rąk.
Wyglądała przerażająco,jakby nie miała oczu.Chciałam się stamtąd wyrwać,ale nie mogłam zostawić Raven.W końcu ci ludzie nas wzięli w inne miejsce.Trzymano mnie za ręce,a Raven niesiono związaną.To było przerażające.Chciałam się wyszarpać,ale moje ręce były mocno związane.Ta dziewczyna uderzyła mnie pałką w plecy.
-Och,Shinigami zawsze byli irytujący,ale to już przesada.Takie dziecko jak ty nie powinno być Shinigami.
-Zamknij się!
-Och,bawisz mnie,jesteś demonem.
-Och,spokojnie.Bo dołożę tej twojej Raven.
-Nie masz prawa!
-Oj tak,mam.
-Proszę,wypuść nas.
-Przykro mi,nie mogę.Moja pani będzie wściekła.A teraz bądź cicho.
Musiałam zrobić to co mi kazała.Po mniej więcej półgodzinnej drodze dotarli do czegoś w rodzaju lochu.Puszczono mnie a Raven położono na ziemię.Bolało mnie całe ciało ale musiałam mieć na oku Raven.Próbowałam się podnieść ale moje ciało było zbyt obolałe do tego.W pewnym momencie podeszła do mnie dziewczyna,wyglądająca na Shinigami.
-Hej mała,jestem Narumi.
-Nie jestem mała!
-Cicho,nie krzycz tak.Chcesz jeść czy wolisz umrzeć z głodu?
-A co masz?
-Chleb,woda i...coś jeszcze.
-Możesz przy okazji zająć się moją panienką?
-No,dobrze.Zajmę się nią.
I poszła zająć się Raven.Podniosła ją.Była dla niej delikatna.Odgarnęła jej włosy,a ja zobaczyłam że na jej czole jest krew.Miałam ochotę ją uwolnić,ale nie mogłam.Pomału przyniosła ją do mnie i...położyła ją na kocu,który leżał na podłodze.Nie wyglądała na złą kobietę.Gdy tylko ją położyła,przyniosła dwie miski,prawdopodobnie z jedzeniem.I tak,jedzenie tam było.Spróbowałam,i było całkiem smaczne.Ale Raven otworzyła swoje urocze,fioletowe oczy.Pogłaskałam ją po głowie a ona chwyciła rękaw mojego płaszcza i usiłowała się podnieść.Jednak ja oparłam jej głowę na kocu który był zwinięty jakby na kształt poduszki i pomału dałam jej jeść.Zjadła posłusznie,na co ja uśmiechnęłam się do niej.
-Luna...-sensei
-Cii,Raven.
-Ja..nie chciałam by tak się stało.
-Nie martw się,nikt ci nic nie zrobi.
-Luna-sensei,proszę zrób coś.
-Przykro mi,nie potrafię.
-Co zrobimy?
-Nie martw się,Raven.Teraz śpij,ja spróbuję wymyślić plan ucieczki.
-Poczekaj,Luna-sensei.Mam pomysł.
-, Shinigami o, zehi...
Mówiąc to,dotknęła swojego prawego oka,na którym,co dopiero teraz zauważyłam był pentagram.Fioletowy pentagram.Po chwili pojawił się...mój ojciec!
Byłam zdziwiona,chciałam go spytać skąd wiedział gdzie jesteśmy.Ale on jakby mnie nie widział,jedynie ukłonił się przed Raven a gdy to zrobił,uklęknął na jedno kolano,spuszczając głowę.Po chwili się podniósł,dalej klęcząc przed nią nią
-Czego sobie życzysz,panienko?
Byłam zaskoczona,czyżby on jej służył?Możliwe,nigdy nic nie wiadomo..
-Grell,masz nas stąd zabrać do domu,rozumiesz?To rozkaz!
-Yes,My Lady.
Ją wziął na ręce a do mnie jedynie się odwrócił i dał mi znak bym szła za nim.Zrobiłam to.Ewidentnie Raven była jego panią.Trzymała się go tak jakby miała go zaraz udusić.Ale wyglądało to zabawnie.Szłam za nimi spokojnie,co dziwne,te demony nie zwracały na nas uwagi dopóki ojciec nie spróbował otworzyć drzwi.Demony podbiegały od razu,jednak ojciec był szybszy od nich.Po chwili stamtąd uciekliśmy..Byliśmy bezpieczni.Nie wiedziałam gdzie jesteśmy,nie pytałam o to ojca.Jednak Raven wyszarpała się z jego rąk i zeskoczyła na ziemię.Po chwili chwyciła go za rękawy jego płaszcza i wpatrywała się w niego przez chwilę.
-Grell,zajmij się Luną.Wiesz co masz zrobić.
-Yes,My Lady.
Teraz już miałam przeczucie gdzie jesteśmy.To była jakaś rezydencja.Ewidentnie nie groziło nam już nic złego.W tym momencie podszedł do nas młody chłopak,w moim wieku.Miał opaskę na oku,jak nasza nauczycielka.Przypomniało mi się że w szkole mówiono że ona ma jeszcze syna,czyżby to był on?Ten chłopak...podszedł do nas i uśmiechnął się lekko.
-Witam panienki,widzę Sutcliff się wami zajął.
-Daj spokój,Ciel.Nie mam czasu na zabawę.Mamy dwójkę Shinigami na garnuszku.
-O Boże.
-Ok.Lepiej się nimi zajmijmy.Grell,wiesz co robić.
-Yes,my Lady.
Jeny,on naprawdę się zmienił.Mam nadzieję że to potrwa dość długo.Mój ojciec bywa zmienny,ale mimo to jest opiekuńczy.Ciekawe co robią teraz ludzie ze szkoły.Mam nadzieję że z naszą nauczycielką jest wszystko w porządku.Nie chciałabym by stała się jej krzywda.Jednak narazie miałam trochę spokoju.Ta mała jest niezła,potrafi zmiękczyć każdego.Nawet najsurowszą kobietę jaką widziałam,tak chodzi mi o Michelle Morstan.Ona jako jedna z niewielu zmiękczyła jej zlodowaciałe serce.Bawią mnie takie małe.Z wyglądu urocze ale z charakteru uparte i nieustępliwe.Ale i tak każda kończy swój żywot.Mimo to nie jest zła i wydaje się całkiem miłą dziewczynką.
&

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz