Siedziałam w swoim pokoju,moje krwistoczerwone włosy były rozpuszczone a ja zastanawiałam się nad tym co mój ojciec robi dziś w swojej pracy.Nie mogłam się doczekać aż wróci.Zastanawiałam się czemu wciąż bierze nadgodziny.Byłam ubrana w czerwoną bluzę,czarne spodnie,czarne pantofle,białe skarpetki do kolan i czarne rękawiczki do nadgarstków.Cały czas kręciłam się wte i we wte po moim pokoju.Po chwili usłyszałam dźwięk otwierania drzwi.Zeszłam do przedpokoju po schodach.W drzwiach stał mój ojciec,czerwonowłosy shinigami..Zbliżyłam się by go przywitać.Uścisnęłam mocno mojego tatę.Widziałam że trzyma w ręce swoją Kosę Śmierci-piłę mechaniczną.Położył ją na podłodze,wziął mnie na ręce i uniósł mnie do góry.Przytulił mnie mocno i po chwili usiadł na kanapie,wciąż trzymając mnie na rękach.Pogłaskał mnie po włosach i odstawił na nogi.Uśmiechnął się do mnie i zdjął swój płaszcz.Ja tymczasem stałam przed nim,obserwując go.Po chwili mój ojciec ściągnął rękawiczki i ucałował mnie w czoło.To było miłe.Po chwili postanowiłam zagadać do ojca.
-Tatusiu,czemu byłeś w pracy tyle czasu?
-Przepraszam,córeczko.Miałem sporo zbierania dusz i papierkowej roboty.
-Nic się nie stało,tatusiu.A nie możesz wziąć urlopu?
-Zarząd nie pozwala.Córciu,jesteś shinigami więc musisz zacząć się uczyć.I Zarząd podjął decyzje o zapisaniu cię do...Szkoły Shinigami!
-Co?!Ale ja nie....
-Jutro pójdziesz tam ze mną.Potem cię tam zostawię i będziesz się tam uczyć.Nie martw się,ludzie są tam w większości przyjaźni i taktowni.
-Dobrze...Kiedy dostanę moją Kosę Śmierci?
-Jak zdasz egzaminy,córeczko.
-Dobrze,mam się spakować na jutro?
-Tak,spakuj trochę ubrań i kilka praktycznych rzeczy.
-Dobrze,a mogę wziąć mój notatnik?Wiesz tatusiu że kocham w nim pisać.
-Tak,możesz.
-Dobrze,to ja pójdę się pakować.
-Słusznie a ja wyczyszczę moją kosę.
-Dobrze.
*
Poszłam z powrotem do mojego pokoju.Otworzyłam moją szafę i wyjęłam stamtąd kilka płaszczy,jeden czerwony,drugi czarny,trzeci trzeci biały a czwarty brązowy.Potem wyciągnęłam z komody legginsy,kilka koszul,bieliznę,skarpetki i dwie pary rękawiczek.Potem położyłam to wszystko na łóżko.Wzięłam z szafy dwie pary piżam,jedne czarne,drugie czerwone.Potem wyjęłam z szafy moje kapcie w kształcie czaszek.Włożyłam to wszystko do głębokiej torby,po czym wyjęłam notatnik i piórnik i włożyłam je ostrożnie do torby.Potem zapięłam torbę na zamek błyskawiczny i wyjęłam sobie ubrania na następny dzień.Były to czarne kozaki,białe skarpetki,czarne legginsy,białe rękawiczki do nadgarstków,biała koszula,czarna bluza,czerwona opaska na głowę i czarną maskę,mającą zasłonić mi twarz.Miałam nadzieję że nie będę ofiarą prześladowań ze strony innych.Po chwili usłyszałam wołanie ojca.
-Hikari!Chodź na obiad.
Tak,Hikari to moje imię.Ojciec mówił że nazwał mnie tak przez blask w moich oczach,ale to było jedno z moich imion.Moje pełne imię to Hikari Shiori Luna Sutcliff.To drugie imię znaczy tkaninę lub poezje.Moje trzecie imię znaczy księżyc.Jestem dumna z moich imion.Nie mogę się doczekać aż rozpocznę naukę.Cieszę się że będę wśród swoich.Po chwili zeszłam na dół,na stole były miski z zupą.Bardzo lubiłam zupę pomidorową.Cieszyłam się że ojciec tak o mnie dba.Jest mi dobrze z tatą.Moja mama zmarła z wycieńczenia w dniu w którym się urodziłam.Co roku chodziłam z tatą na cmentarz,paliliśmy znicze na grobie mamy i czyściliśmy go.Czasami szliśmy też do domu pogrzebowego,ja tam zostawałam gdy ojciec musiał iść do pracy.Grabarz,zwany Undertak'erem opiekował się mną.Patrzyłam jak grabarz zajmuje się zwłokami ludzi.Lekko się przy tym wzdrygałam więc radził mi bym zjadła trochę jego ciasteczek.Były bardzo smaczne.Jednak jak była już mowa,jestem shinigami,więc aby zbierać dusze potrzebuje Kosy Śmierci .Nie mogłam się doczekać rozpoczęcia nauki.Gdy zjadłam obiad ojciec powiedział mi bym poszła do Undertaker'a,bo on znowu musiał wziąć nadgodziny.Zapytałam czy muszę wziąć moją torbę,odpowiedział że tak.Poszłam z tatą do Undertaker'a,który miał mnie jutro zaprowadzić do szkoły.Byłam ciekawa jak to się wszystko zacznie.Byłam gotowa.Jedynymi osobami których się obawiałam byli nauczyciele i uczniowie.U Undertaker'a jak zawsze panował lekki nieporządek Trumny były zamknięte a ja położyłam moją torbę na jednej z nich.Stała tam miska z ciasteczkami.Undertaker pozwolił mi je zjeść.Były pyszne a ja jadłam je bez przerwy.Mój pokój był mroczny,lubiłam takie klimaty.Undertaker był dla mnie jak wujek.Nie mogłam się doczekać nauki.Od czasu do czasu przyglądałam się pracy Undertaker'a.Był zabawny.Jednak siedząc tak w swoim pokoju nie zauważyłam że nadszedł wieczór.Przygotowałam sobie piżamę i położyłam się w moim łóżku.Po chwili odpłynęłam do krainy snów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz