sobota, 24 lutego 2018

Nowe znajomości

Gdy dotarliśmy do szkoły ojciec Hanako zaprowadził nas do klasy.Mieliśmy czekać na naszą wychowawczynię .Shin oparł się plecami o ławkę i rozmyślał.Ja i Hanako usiadłyśmy w ławkach.Po kilku minutach reszta klasy weszła do środka.Byli tam między innymi:dziewczyna o blond włosach,niebieskich oczach który nie posiadają Shinigami,czarną maską na twarzy,białym bandażem na lewym oku,granatową koszulę z białym żabotem,czarne spodnie i kaburę z pistoletem u pasa przypiętego do spodni i czerwonych trampkach
Nie wyglądała jak Shinigami.Patrzyła na nas nerwowo.Po chwili usiadła do ławki,prychając w naszą stronę.Zaraz za nią weszła kolejna dziewczyna z czarną maską na twarzy,czerwonymi oczami,czarnymi włosami,skrzydłami demona,czarnej kurtce,czerwonej bluzce,blizną wzdłuż twarzy,szarymi spodniami i czarnymi kozakami.
Popatrzyła na nas przez chwilę i usiadła do ławki.Nie wydawała się przyjaźnie nastawiona.Była raczej lekko podejrzana.Nie chciałam jej drażnić,więc tylko zerkałam na nią jednym okiem.Po chwili wszedł chłopak o blond włosach z grzywką i typowymi dla Shinigami oczyma.Miał coś w rodzaju obroży na szyi i czarne okulary oraz bluzę z kapturem i czarne spodnie oraz białe trampki.
Usiadł w ławce za mną a ja odwróciłam się by na niego popatrzyć.Ale on uderzył pięścią w ławkę i prychnął w moją stronę.Odwróciłam się i nie popatrzyłam więcej w jego stronę.Po chwili weszła dziewczyna o tym samym kolorze oczu i włosach takiego samego koloru w biało-czarnej bluzie z czarnymi słuchawkami na uszach.Miała też gothycki naszyjnik na szyi.Patrzyła na nas z lekką podejrzliwością.Po chwili podeszła do chłopaka i uderzyła go w twarz.Potem podeszła do mnie i oparła się rękami o blat ławki.
-Przepraszam cię za mojego brata,czasami jest nerwowy.Jestem Eri Itami.Broker informacyjny i redaktorka naczelna szkolnej gazetki oraz jedna ze studentek.A ty?
-Jestem Hikari Shiori Luna Sutcliff.Miło mi cię poznać.I nic się nie stało.
-Chcesz napić się mięty?
-Tak,z wielką chęcią.
-Chodź za mną.Pani profesor zawsze przychodzi dość późno.
-Skąd wiesz?
-Nasza matka ją dobrze zna.Czasami przychodzi do niej i z nią rozmawia.Ale pani profesor nieszczególnie lubi dzieci.Sama ma córkę która się tu uczy i syna.
-To dostanę tą miętę?
-Tak,dostaniesz.Nie bądź tak niecierpliwa.Chodź za mną.
-Już tak mówiłaś,Itami.
-Przepraszam.
Eri poprowadziła mnie do biura w którym było zgaszone światło.Zapaliła je i podeszła do stolika na którym był dzbanek z miętą.Dała mi kubek wypełniony moją ulubioną herbatą a ja zaczęłam pić.Po chwili urwał mi się film.Zemdlałam.
*
Gdy się obudziłam stała nade mną Eri.Patrzyła na mnie drwiąco.
-Nie uczono cię nie brać nic od obcych?
-Właściwie to,tak uczono.
-Każdy dzieciak jest taki sam.Ograniczony umysłowo,niepraktyczny.
-Ty sama jesteś dzieckiem.
-Chicho bądź.Wypuszczę cię,ale w zamian za to że będę twoim brokerem.Będę zbierać dla ciebie informację oraz przysyłać ci to czego potrzebujesz.
-Nie skorzystam.
-Szkoda.Broker w dzisiejszych czasach to rzadkość.A mam dobre kontakty z pewnymi osobami.
-Tak?W takim razie w porządku.Jak mam ci płacić za usługi?
-Rozpoznanie-potrzebuję zdjęcia,ale takiego by twarz znajdowała się w jego centrum.Różne przedmioty kosztują pięć dolarów.To wszystko.Masz telefon?
-Tak.Mam go przy sobie.
-Proszę cię,daj mi go na moment.
-Ale nie zabierzesz mi go?
-Nie,tylko mi go na chwilę daj.
Eri wzięła mój telefon,kabel USB i podłączyła go do laptopa na biurku.Po pięciu minutach oddała mi go.Miał na karcie pamięci aplikację z czarnym portretem Eri w menu głównym.Według mnie była to właśnie metoda komunikacji między nami.Eri zgasiła światło i powiedziała bym wyszła bo za pół godziny przyjdzie nasza wychowawczyni.Byłam ciekawa jej wyglądu i sposobów nauczania.Poszłam do sali za Eri.Cała klasa była wypełniona uczniami.Nauczycielka jeszcze nie przyszła.Shin siedział obok Hanako a brat Eri siedział w swojej ławce.Blisko niego w sąsiednich ławkach siedziały dwie bardzo podobne do siebie dziewczyny.Eri napomknęła mi że to jej młodsze siostry-Mei i Toshiko Itami.Ja sama usiadłam blisko Hanako i Shina.
Po paru minutach do klasy weszła czarnowłosa dziewczyna z zielonymi okularami.Usiadła w ławce obok mnie.Popatrzyła na mnie po czym uśmiechnęła się do mnie.Wydawała się miła.Jednak po chwili zobaczyłam że położyła na mojej ławce notatnik.Było w nim napisane:,,Hej,jestem Diana Phillips.Przepraszam że nie mówię normalnie,jestem nieśmiała.Jak masz na imię?''
Podobała mi notatnik,wzięłam go i odpisałam jej:,,Miło mi cię poznać,Diano.Słyszałam że jesteś córką pani profesor.Nic się nie stało.Jestem Hikari Shiori Luna Sutcliff.''
Położyłam kartkę na jej biurku i zobaczyłam jak czyta moją wiadomośc.Po chwili oddała mi kartkę i wzięła głęboki oddech i odezwała się do mnie.
-Mogę...mówić cię po imieniu?
-Tak,możesz.
-Widzę że nie muszę ci mówić że jestem córką wychowawczyni.Troszkę się stresuje byciem Shinigami.
-Po pierwsze:uspokój się.Po drugie:nieśmiały Shinigami będzie popychadłem,więc pokonaj nieśmiałość.Po trzecie:pokaż na co cię stać.
-Dobrze.Jak myślisz,kiedy przyjdzie moja mama?
-Nie wiem.Opowiesz mi później nieco o niej?
-Dobrze.
-A tak przy okazji,masz ochotę na pójście do kawiarni,po lekcjach?
-W porządku.Lubię Eri i jej rodzeństwo.
-Ja chyba też.
-Niedługo przybędą nowi uczniowie.
-Sporo nas będzie.Czy nauczyciele sobie z nami poradzą?
-Napewno.Uwierz mi,mam matkę nauczycielkę więc wiem.
-Kiedy ona przyjdzie,mam dość czekania.
-Nie dziw jej się,uczy także w świecie ludzi.
-Więc ma bardzo nieprzyjemne życie.
-Niestety.Ona jest przez to strasznie nerwowa.Jej zdrowie siadło ostatnio.Ale tak to jest gdy zamiast herbaty pijesz mózgojeby.
-To daj jej nerwosol.
-Ostatnio połknęła cały i miała potem problemy jeszcze gorsze.Ale nie gadajmy o tym na głos bo się wkurzy.Wiem,bo to moja matka.
-To ona ma chyba herbaciany bunkier.Albo piwnicę.
-I to i to.Ma wielkie zamiłowanie do herbaty.
-Tak jak ja.Czekaj ona...nadchodzi!
Diana się skuliła się w ławce.W drzwiach stała blada kobieta w zielonym płaszczu,białej koszuli,czarnych spodniach,czarnych kozakach i zielonym szaliku.Miała długie włosy z grzywką,czarne,tak jak oczy.Po chwili kobieta wyszła na środek klasy.Nie wyglądała jak typowa Shinigami.
-Ona ma niemiecki akcent i zazwyczaj mówi po niemiecku,jeśli nie wie w jakim języku mówimy.-Szepnęła Eri.
W tym momencie nasza nauczycielka wzięła głęboki oddech i zaczęła mówić do nas z ostrym akcentem,słyszalnym w jej głosie.
-Guten Morgen, Studenten, es tut mir leid, dass Sie so lange warten mussten.
-Guten Morgen, Professor.
-Co oni gadają?-szepnęłam sama do siebie.
Po chwili wychowawczyni podeszła do mojej ławki.Oparła się rękami o ławce.Popatrzyłam na nią przestraszona.
-Bitte, bitte...Hikari Shiori Luna Sutcliff, denke ich?
-Ja nie rozumiem niemieckiego,pani profesor.
-Du verstehst kein Deutsch, ja, ich kann Polnisch.
-Dalej nie rozumiem.
-Sie verstehen
-Może pani mówić po ludzku?Przepraszam,jeśli panią uraziłam.
-Nie,nie uraziłaś.Po prostu lubię mówić po niemiecku.Du musst es mir beibringen, Kind.
-To znaczy?
-Trzeba cię nauczyć,dziecko.
Odeszła od mojej ławki,trzymając ręce sztywno za plecami.Usiadła za biurkiem i poprawiła okulary,które nieco spadły z jej nosa.
-Wie viel Zeit ist vergangen, seit ich angefangen habe, Sie zu unterrichten? Ein paar Jahre mehr oder weniger...
-8 Jahre mehr oder weniger, Professor.
-Genug Gespräche auf Deutsch, Kinder.
-Ja, Professor.
-Mówię poważnie,kochani studenci.
-Rozumiemy,pani profesor.
-Cóż,może wreszcie o czymś porozmawiamy?Zaraz usnę z nudów.Dziwne,nareszcie nie gadacie po szwabsku.
-Czy mamy znowu mówić po niemiecku?
-Nie,nie musicie.To denerwuje.
-Pani profesor?
-Tak,Sutcliff?
-Kiedy zaczniemy się uczyć?
-Jutro rano o 8:00.Sama nie mogę się tego doczekać.Ciekawe kto w tym roku będzie najlepszym uczniem.Zgaduję że po raz kolejny to Shin Ketsueki będzie prymusem.
-Pani profesor,ja...
-Och,cicho.I tak muszę jutro wrócić do świata ludzi,nie zobaczycie mnie zbyt często.Gdyby ktoś pytał,sprawy osobiste.Możecie zwiedzić sobie szkołę.
-Dobrze,pani profesor.
-Jednak oczekuję od was w każdym momencie bezwzględnego posłuszeństwa.
-Tak jest,pani profesor!
-Błagam,nie krzyczcie tak.Mój słuch siądzie jeszcze bardziej.Już i tak siadł,przez moich ludzkich uczniów.W lewym uchu.Więc radzę nie krzyczeć,bo ogłuchnę zupełnie.Moją lewą rękę też spotkały nieprzyjemne wypadki.Jestem jedną wielką blizną,tak siebie określam.Więc radzę wam uważać,możecie mieć przez to co robicie kłopoty.
-Tak,pani profesor.
-No,nareszcie nieco ciszej.Tak jest dobrze.
-Proszę pani,podobno na ostatnim piętrze szkoły jest nawiedzona damska łazienka,czy to prawda?
-Właściwie nikt tego dokładnie nie wie.Podobno zabiła się tam swoją kosą pewna Shinigami,zwana od tamtej pory Fujin no Itami.Podobno,z powodu codziennego widoku śmierci nie wytrzymała i zabiła się po raz drugi.To legenda przekazywana z ust do ust przez kilka pokoleń.
-Opowie nam pani tą legendę?Prosimy!
-Dobrze.I tak nie mamy co robić.Dziewczyna ta nazywała się Ruri Shi.Nie miała łatwo,była bita przez swoich rówieśników.Podczas egzaminów poszło jej dobrze,jednak inni uczniowie,zazdroszcząc jej inteligencji zaczęli ją dręczyć jeszcze bardziej.W końcu zrobili jej szpecącą bliznę po lewej,dolnej stronie twarzy.Cierpiała,ale znosiła to jakoś.Gdy została Shinigami,musiała niestety obserwować śmierć bardzo często,pewnego dnia poszła do szkolnej toalety i...dźgnęła się w brzuch swoją kosą śmierci.Od tamtego czasu nawiedza szkolne toalety.Miałam plany by przynieść wam tabliczkę Ouija.I przyniosłam.Więc możecie spróbować ją wywołać.
-Dziękujemy,pani profesor!
-Nie ma za co,sama interesuję się okultyzmami.Ale gdy się używa tabliczki,nie wolno pod żadnym pozorem odrywać od niej rąk,bo wtedy upraszczamy bytom przedostanie się tu.A chyba tego nie chcecie?
-Nie,pani profesor.
-Dobrze,dziś po lekcjach możecie się pobawić w wywoływanie duchów.Ja nie będę mogła na to popatrzeć.Sprawy ziemskie.
-Pani profesor?
-Tak,Ketsueki?
-Ile lat trzeba mieć by zostać Shinigami?
-Status ten nie zależy od wieku ale od twoich wyników.Bycie Shinigami to skomplikowana praca.Ach,to może ja teraz pójdę gdzie mnie oczy poniosą.
-Dobrze,proszę pani.
-Wrócę tu jeszcze.Więc nie myślcie że was nie widzę.
-Wcale tak nie myślimy,pani profesor.
Nasza nauczycielka wyszła z klasy i poszła nie wiadomo dokąd.Byłam ciekawa jej osoby.Powiedziałam Hanako że za nią pójdę.Odradziła mi to mówiąc że nasza wychowawczyni potrafi być niebezpieczna.Zignorowałam ją i poszłam za panią profesor.Po chwili ją znalazłam.Siedziała w pokoju nauczycielskim,pijąc kawę.Wyglądała na zasmuconą.Nie chciałam by mnie zobaczyła,więc się schowałam.Jednak ona zdawała się mnie zobaczyć zanim się schowałam.Podeszła do skrzyni za którą się schowałam i powiedziała do mnie.
-Ludzie boją się śmierci,a mnie coś podpowiada że jest to najpiękniejszy moment życia.Sama jestem śmiercią.
-Pani profesor,ja...
-Nic się nie stało,Sutcliff,wyjdź do mnie.
Posłusznie do niej wyszłam,miała ręce sztywno za plecami.Jej obecna pozycja była strasznie zagadkowa.Nie zachowywała się tak jak nauczycielka,raczej jak zdenerwowana kobieta której przerwano drzemkę.Popatrzyła na mnie chwilę po czym weszła do pokoju nauczycielskiego z powrotem.Jednak zwróciła swoją głowę ku mnie,i skinęła mi głową przyjaźnie,po czym wzięła głęboki oddech i zaczęła mówić do mnie .
-Mimo że jesteś ciekawska,to widzę że możesz się przydać.Znasz się choć trochę na okultyzmach?
-Tak,mam kilka książek o tym temacie w domu i je czytam.
-To mnie zadowala.Miód na moje serce.Idź już do klasy.
-Dobrze,pani profesor.
-Ach,proszę nie tak oficjalnie.Nie lubię tego typu tytułów.Mimo że jestem arystokratką,to nie lubię tego tytułuKażdy arystokrata ma coś ze zwykłego człowieka.To może ja jeszcze dopiję tą kawę i zaraz wrócę.A ty powiedz Shin'owi Ketsueki'emu by miał waszych kolegów na oku.Pomóż mu,proszę.
-Tak,pani profesor.
Poszłam do klasy.Ona tam została.Hanako stała w drzwiach klasy i uśmiechała się do mnie lekko.Usiadłam w swojej ławce i uśmiechnęłam się sama do siebie.Tak,byłam teraz pewna pewna że w tej szkole będzie mi dobrze.Miałam jednak przeczucie o tajemniczości tego miejsca.Muszę to zbadać.